Karina Pochwała – Finalistka Miss Polski 2015

Miałam dziś odpoczywać od wszystkiego, ale nie do końca mi wyszło… Wychodzi na to, że cierpię na chorobę zwaną pracoholizmem… To niedobrze, ale już zaraz się odłączam na weekend od rzeczywistości (co można robić w wolnym czasie, co by nie obciążało oczu?).

Dzisiaj przedstawię Wam magiczną Karinę, która odwiedziła mnie już jakiś czas temu (bo po na bieżąco uaktualniać sesje?). Jak (chyba) wiecie, niedawno odbyły się wybory na najpiękniejszą Polkę, Karinie zabrakło niewiele do tego tytułu, przebyła ogromnie długą, męcząca, ale i wspaniałą drogę po koronę. Prywatnie, jest osobą niezwykle pozytywną, skromną, ma naprawdę zjawiskową urodę, ale o tym sami się przekonacie zaraz… Malowała cudowna Marta Sztenhauzer-Myszczyszyn ❤
Po sesji z Kariną odbyłam się jeszcze jedna, którą też Wam wkrótce pokażę. Aktualnie daję odpocząć oczom, zbieram się po genialnej sesji, którą źle obrobiłam, pracuję nad stroną, odnawiam kontakty i nawiązuję nowe, abyście od nowego roku mogli wejść ze mną na nowy poziom fotografii. Psychicznie nastawiam się na wyjazd do Warszawy, w trakcie którego robimy duuuuży projekt.
Dużo przemyśleń w głowie, więc zostawiam Was ze zdjęciami.
Modelka:   Karina Pochwała / Finalistka Miss Polski 2015
MUA: 
 MSM
I publikacja na B-authentique ❤ http://www.b-authentique.com/post/135704479203/karina-patrycja-pochwa%C5%82a-by-marta-machejmore

Reklamy

Marta – Neva

Są takie osoby, które gdy zobaczysz je po raz pierwszy u kogoś na zdjęciu, mówisz sobie… to niemożliwe, one nie istnieją naprawdę! Tak miałam właśnie z Martą… Ale że byłam wtedy nowa w Szczecinie, uznałam, że napiszę, a co! Moje zdziwienie, gdy Marta odpisała, a jeszcze zgodziła się na sesję… nie do opisania, (przytoczcie sobie w głowie jakąkolwiek Waszą historię tego typu, zrozumiecie). Ale jak to często bywa, zanim się udało zgrać terminy minęło kilka łaaaadnych miesięcy, nie pamiętam ile dokładnie, ale uwierzcie mi – zwątpiłam, że kiedykolwiek się uda i że Marta jeszcze w ogóle będzie chciała ze mną pracować. Potem przy okazji innych sesji Marta została kilka razy przytoczona… w samych superlatywach, napisałam znowu i… udało nam się umówić.
Byłam wtedy w momencie lekkiego wypalenia, wszystkich sesji na jedno kopyto, miałam ochotę na lekkie ujęcia, wakacyjne, żadnego makijażu, stylizacji, po prostu pełen natural.
I tak zrobiłyśmy, przyjechałam rano do Marty domu, w drodze zobaczyłam starą przyczepę „Ej, zawsze chciałam mieć zdjęcia w przyczepie, zapozujesz mi tam?”. I tak dalej już poszło wszystko.
Poza zdjęciami, które autentycznie robiły się same, mimo presji, jaką miałam, że agencja żadnego nie wybierze, spędziłyśmy wspaniały czas. Rozmawiałyśmy o wszystkim, o agencjach, o życiu modelek, które niezmiennie mnie fascynuje…. Dziękuję Ci za to !
Marta w tej chwili podbija Lizbonę, w Polsce jest reprezentowana przez Neva Models, a ja…. nie mogę się doczekać, aby ponownie taką piękność i wspaniałą, ciepłą, skromną osobę spotkać i mieć przed obiektywem.
Choć sesja czekała dłuugo na swoją kolej, to myślę, że idealnie pasuje na tę jesienną pogodę, którą mamy za oknem 🙂 Ach, czy wspomniałam już, że zdjęcia są prosto z puszki? 😉

I mały bonus dla wytrwałych 😉