Co w torbie piszczy?

20160224_100004aaa

Będąc ostatnio w domu wywiązała się rozmowa z rodzicami i lubym na temat mojej torby foto. Z racji problemów z miednicą po wypadku samochodowym, zastanawiamy się nad nową torbą, choć chyba nie przejdzie pożegnanie się z moim maleństwem. I naszła mnie myśl, by zastanowić się, co w tej torbie faktycznie jest (bo potrafię się ze sprzętem i ciuchami spakować na cały weekend). Podaję Wam mój niezbędnik fotografa:

  •  aparat + szkła + akumulator + zapasowe karty pamięci (chyba oczywiste, prawda? Ale tak, raz zapomniałam aparatu na sesję!)
  • ładowarka – najczęściej przydaje się komuś na sesji, ale możecie być pewni – telefon padnie w najmniej oczekiwanym momencie… na bank!
  • AGRAFKI – jak modelka ma własne ciuchy, będą (raczej) zbędne, ale jeśli jest stylistka, projektantka, miej je zawsze przy sobie, nauczyła mnie tego Macademian i kilka razy się już sprawdziło!
  • podstawowe kosmetyki – podkład, korektor, tusz, ROZŚWIETLACZ (to moja ogromna miłość od pewnego czasu), kredka, jakiś pędzelek, nie musi to być super hiper jakość, szczególnie, gdy jest wizażystka na sesji, ale jak wyżej – kiedyś będziesz się przeklinać, że nie wzięłaś, bo akurat ktoś zapomniał.
  • chusteczki + mokre chusteczki (najlepiej do demakijażu)
  • krem do rąk, pomadka do ust, krople do oczu (bo mi się mocno przesuszają)
  • czapka i rękawiczki, w sumie bez względu na porę roku, zawsze są
  • szczotka, wsuwki, gumki do włosów, nabłyszczacz/ lakier – nie ważne, czy na sesji jest fryzjer, czy nie… i tak się przyda, czy to do spinania za dużych ubrań, do dziwnych fantazji włosowych, czy też po prostu fryzjer zapomni… ja właśnie muszę uzupełnić zapasy, bo gumki zawsze znikają 😉
  • jeszcze nie otwarty, ale już niedługo balsam kryjący od Bielendy – muszę sprawdzić, czy faktycznie poradzi sobie dobrze z zaczerwienieniami od zimna… A to ostatnio stała część sesji :/
  • blenda – coraz rzadziej używana, ale zawsze biorę, świetnie też się sprawdza jako miejsce do siadania/kładzenia rzeczy
  • woda, drobne na jakieś ewentualne ciastka, bilety, jedzenie, długiopisy i białe kartki, jakby trzeba było coś na szybko zanotować
  • ebook/książka, słuchawki, notes „służbowy”

Co jeszcze macie na sesjach? Macie swoją checklistę? Co zapakować na sesję zdjęciową?
Dajcie koniecznie znać! :*

Dzień Burrito #01

Ruszamy z nowym cyklem – Dniem Burrito!
Macie czasem tak, że nie chcecie nic robić – zawinąć się w koc, wypić herbatę, poczytać ukochaną książkę, dzielnie potracić czas na Internetach? Każdy z nas tak ma! Dla mnie takim dniem prawie zawsze jest wtorek – w poniedziałek zawsze jest mega motywacja, aby robić więcej i więcej, planowanie całego tygodnia, ale wtorek… z nim bywa różnie. Często wtedy własnie robię wszystkie te luźniejsze rzeczy – szukam nowych inspiracji, czytam artykuły, znajduję nowe piosenki, siedzę w ukochanym dresie i nic nie muszę ( a przynajmniej tak mi się wydaje) 😉
Dlatego chciałabym, abyście i Wy znaleźli w tygodniu taki jeden dzień (albo wieczór chociaż), żeby Wasza kreatywność i godziny spędzone na Bezużytecznej (rzuciłam ten nałóg!), przemieniły się w krótkie, subiektywne podsumowanie tego, co się dzieje ostatnio, dawkę inspiracji i wsystkiego tego, co się działo przez ostatni tydzień.
Zapraszam Was na Dzień Burrito!

  1. Stary wywiad z osobą, która jest dla mnie ogromnym autorytetem – Annie Leibovitz. Ciekawe spojrzenie, jak bardzo sposób pokazania, wpływa na odbiór!
  2. Jeśli myślisz, że czegoś Ci brakuje – koniecznie to zobacz, chłopak jest wyjątkowy!
  3. Kolejny „staroć”, ale nic nie stracił na aktualności – moja ukochana Pięknografia i ich „Masz 1 rok, aby zaistnieć” – Biblia każdego artysty
  4. Może część z pomysłów jest naciągana, ale dobre sposoby, jak zaoszczędzić czas.
  5. I moje ukochane spotkania z przedsiębiorczością
    I tutaj należy się kilka słów wytłumaczenia (prywata!) – jakiś czas temu trafiłam (przypadkiem) na spotkania Stowarzyszenia Szersza Perspektywa. Gdy szłam pierwszy raz… byłam niepewna i troszkę bałam się rozczarowania. Po drugim byłam organizatorką wypadu integracyjnego i wiecie… uzależniłam się od tych ludzi!!! Sprawdźcie, co w nich wyjątkowego, przyjdźcie w czwartek na spotkanie, zagrajcie w CashFlow i wyjdźcie z wiedzą, która pozwoli Wam żyć na poziomie, o którym zawsze marzyliście!
  6. Mały bonusik Walentynkowy – co myślicie o tym pokazie?
  7. I ostatnia film, który MUSICIE obejrzeć. Nie oglądajcie się na innych, którzy porzucili marzenia, patrzcie na tych – którzy osiągnęli szczyty, oni wyciągną do Was rękę i pomogą Wam tam wejść, ale to Wy musicie zrobić pierwszy krok. Nie rezygnujcie z marzeń!

Jeśli jest coś, o czym szczególnie lubicie czytać, dajcie znać – motywacja, nowinki techniczne, czy może porady odnośnie pozowania i życia fit? Cokolwiek to jest – piszcie, a znajdę to dla Was! 🙂
Dobrego dnia Kochani, #DzienBurrito czas zacząć! 😀

I co by się nie działo – zawsze miejcie pod ręką wariatów, którzy Was zrozumieją i wspierają, nawet jak wyprowadzacie się na drugi koniec Polski… albo i świata. 😉

Podsumowanie 2015!

Hej!

Dawno mnie tu nie było, gdyż wzięłam urlop! 😀
(wersja skrócona tekstu – w filmiku u dołu strony)
Całe Święta, Sylwestra , Nowy Rok, aż do wczoraj spędziłam w gronie rodziny i przyjaciół. Było naprawdę wspaniale, ale nie martwcie się – nie odpoczywałam przez ten cały czas. Obrabiałam do końca sesje, szkoliłam się, duuuużo czytałam, robiłam wolne od fejsbuków, instagramów i innych dziwnych wynalazków. Dało mi to sporo dystansu, sporo czasu na myślenie, generalnie sporo czasu… 😉 O czym tak myślałam, będziecie się systematycznie dowiadywać, bo w głowie jest duuużo planów, pomysłów i marzeń do zrealizowania, których mam nadzieję będziecie częścią! 🙂
Ale ale, miałam zacząć od tego, że w Nowym Roku życzę Wam mnóstwo uśmiechu, siły do realizacji celów, ambitnych marzeń, wspaniałych ludzi wokół siebie, zdrowia, cierpliwości i czasu dla siebie! Jak komuś coś innego się przyda, to tego też życzę 🙂
Początek stycznia to taki czas, kiedy robimy mały rachunek sumienia, podsumowania, rzeczy, które odkładaliśmy przez cały rok, generalnie patrzymy na siebie i albo klepiemy się po ramieniu, albo kopiemy w tyłek, tak to działa.
Jako że tworzymy całą tę moją przygodę razem, chciałabym się z Wami podzielić tym, co osiągnęłam. Zacznę tylko od tego, że dopóki nie spisałam tego na liście wydawało mi się, że… w sumie nie osiągnęłam nic. A przynajmniej niewiele. No może trochę. Mialam poczucie, że pobiegłam mocno do przodu, ale bez jakiegoś konkretnego powodu, czemu tak się czuję…. Ale wiecie, mam powody do dumy, dla jednych będą to rzeczy wielkie, dla innych żadne, ale jednak jakieś są! 😀
Otóż bardzo mocno się rozwinęłam, nie tylko jako fotograf, ale też jako człowiek i dopiero pod koniec roku odnalazłam kilka tematów, które mocno mnie pochłaniają i interesują, o których coraz więcej czytam i się dowiaduję, ale na razie niech pozostaną malutką tajemnicą. 😉
Nie liczyłam i nie zamierzam liczyć, ile sesji w tym roku wykonałam, ale jest ich naprawdę ogrom, wiele prywatnych, nie publikowanych, kilka zleceniowych, sporo własnych pomysłów, 2 duże projekty, o których za chwilę. Na swojej drodze spotkałam ludzi niezwykłych i wyjątkowych, każdy coś wprowadził do mojego życia – bez względu czy robiliśmy zdjęcia 3 h, czy spotkaliśmy się na 15 minut. Sesje zdjęciowe, atmosfera, uśmiechy, nowi ludzi, motywacja idąca w dwie strony, to coś co kocham. #kochamswojąpracę!!! Dostałam ogrom energii od Was, podziękowania za sesje, podsumowania na Waszych stronach, blogach, w komentarzach, referencjach, żałuję teraz, że nigdzie ich nie spisałam, bo są wyjątkowe! Ale mam je wyryte w serduchu i za to Wam dziękuję, za wsparcie, za energię, za bycie ze mną w tych lepszych i gorszych momentach. Było wiele dla mnie bardzo ważnych decyzji, których się bałam, ale gdzieś był zawsze ktoś, kto poklepał mnie po ramieniu i powiedział, no co Ty! Jak Ty nie dasz rady, to kto?! I faktycznie zawsze radę dałam, choć nie bez problemów. Dzięki Wam mogłam też pomóc innym, zdobyłam coraz więcej publikacji, spotkałam osoby, o których sfotografowaniu marzyłam, współpracowałam z agencjami, co nadal jest dla mnie ogromnym wyzwaniem, ale i satysfakcją!
Zatem przechodząc do szczegółów… Wybaczcie, że nie podpiszę i nie oznaczę każdego z osobna, ale sami byście tego raczej nie chcieli szukać. Ale każdemu dziękuję i dziękowałam po sesji, czy w trakcie. 🙂 Jeśli chodzi o firmy, pozwolę je sobie wymienić, jako że dla każdego chyba fotografa jakikolwiek duzy event, firma, kampania znaczy naprawdę wiele, szczególnie na początku drogi 🙂
W tym roku udało mi się robić sesje zdjęciowe dla takich miejsc jak: Jatomi Fitness, Anna Turowska – Siła jest w Tobie (plus załapałyśmy się na publikację w magazynie Przedsiębiorca!!!), Itaka, Boutique Chiara (sesja w markach takich jak Armani, Liu Jo, Versace), Eurofitness, Centrum Masażu Bhatu, Projektantka Eva Grygo, Orient Expresja (w tym także zostałam jednym ze sponsorów/partnerów w Koktajlu Orientalnym), Tukka Hair (aktualnie czekam na zdjęcia, ale była t największa kampania reklamowa, w pewnym sensie pierwsza na taką skalę, w jakiej miałam okazję uczestniczyć), w ramach akcji charytatywnych wsparłam akcję Karmimy Psiaki w Szczecinie, Bazarek Dzikiej Ostoi i przede wszystkim stworzyłam Kalendarz (o nim na końcu).
Jeśli chodzi o agencje modelek i modeli, z niektórymi dopiero mam nadzieję rozpocząć dalszą, dłuższą współpracę, z częścią już mamy szeroko zakrojone plany, które pozostaje tylko wcielić w życie. Miałam przyjemność w roku 2015 współpracować z agencjami: Charme de la mode, Yako Models, D’Vision, Orange, Uncovermodels, Neva, Como Model Management, Hook.pl, AS Management, Genetic Models Hollywood. Pracowałam z ogromem niezwykłych ludzi, ale szczeólnie chciałabym się „pochwalić” Kariną Pochwałą, która jest Finalistką Miss Polski oraz Norbertem Hawrylukiem, który został II Vicemisterem Polski oraz Markowi Stefańskiemu, który nie dość, że pomaga mi w zdobyciu wymarzonej sylwetki, mega motywuje i pozując dla prestiżowych fotografów, marek i magazynów, nadal znajduje czas, abyśmy czasem coś stworzyli! Do tego jeszcze poznałam Mistrzyni Świata w Bikini Fitness, wspaniałą Natalię Gacką!!!
Kolejne ogromne wyróżnienia i moje marzenie, które zostało spełnione, to zostać zaproszoną na plener fotograficzny, w tym roku zaliczyłam 4: I Kaszubski Plener, Misję Wschód, Adelę i Łódzki Patoweekend. Hekotlitry wypitych trunków, godziny rozmów i głupich żartów, fenomenalni ludzie, obłędne modelki, wspaniali modele i fotografowie, od których wieeeele się uczę – tak to właśnie wygląda. Poznałam dzięki temu osoby, które zmieniły moje podejście do fotografii, odkryli we mnie zupełnie nowe rzeczy, którzy pomogli, choć sami o tym nie wiedzą i po prostu są, gdy trzeba. Oby więcej takich spotkań ❤
Były też konkursy, wyróżnienia przez moderacje, tutaj prym wiedzie ogólnopolski konkurs ASF, tam zdobyliśmy z Andrzejem Berszem I miejsce i dwa wyróżnienia odpowiednio za kategorie fashion i naturę. Dalej było zakwalifikowanie do pierwszego etapu Nikon Photo Contest, moje zdjęcia zostały też wyróżnione przez moderację na ViewBug,com, 500px.com, sensual-photography.eu, a też zdobyłam publikacje na vogue.it, Pin Up Style, Adore Noir, B-authentique, Glam and madness, This!Magazine (chyba nic nie pominęłam). Był też TKF – Toruński Konkurs Fotograficzny, na który się załapałam jako jedna z 10 osób wybranych z 450 zgłoszonych. Ogromne przeżycie, wspaniała przygoda, świetni ludzie, zupełnie nowe doświadczenie!!!
Były dwie wystawy zbiorowe – w Szczecinie w Galerii K4 na Kolumba, gdzie m. in. moje zdjęcia otwierały jedno z moich ulubionych miejsc na mapie Szczecina. Druga to świeża sprawa, czyli wystawa „autoportret” w Łódzkim Towarzystwie Fotograficznym, gdzie wystawiłam swoją fotografię otworkową, niestety nie byłam na wernisażu, gdyż byłam wtedy na zleceniu, ale dostałam cudną foteczkę i mam zaszczyt „wisieć” wśród znajomych i nowych, wspaniałych fotografów.
No i na zakończenie Kalendarz Dzikiej Ostoi. Największy projekt, który do tej pory organizowałam, miałam pod sobą do ogarnięcia prawie 20 osób, wizażystkę, fryzjerkę, modelki, generalnie wszystkich, na szczęście cała ekipa brała udział w projekcie, pomagała, a na koniec Karolina z Marzeną zdjęły ze mnie jedną z najcięższych spraw, czyli zorganizowali drukarni. Dzięki właśnie tej akcji poznałam Macademian, którą zaprosiłam, choć bałam się napisać baaaardzo! Ale wyszło wspaniale, ta sesja była ogromnym krokiem milowym, wieeeele się nauczyłam, o wielu rzeczach nie zdawałam sobie sprawy, Tamara ma wielkie doświadczenie, dzięki któremu każdy z nas mógł się rozwijać. Ten projekt to moja perełeczka, choć teraz wiele rzeczy bym zmieniła, wiele poprawiła, ale mam na to mnóstwo czasu i najważniejsze, że wiem,  co poprawić!!! 😀 W związku z kalendarzem udało nam się złapać duuuuży rozgłos, a ciągle dostajemy info o kolejnych wzmiankach, do tej pory (a przynajmniej ja wiem o tych) pisali i mówili o nas: Wyborcza, Nasze Miasto, Moje Miasto Szczecin, TVN24, Plejada.pl, Topstars.pl i lifestyle.newseria.pl
I to chyba tyle… Jak tak się na to spojrzy, dla niektórych może nic, dla mnie sporo, a wiem, że to dopiero początek i w tym roku będzie więcej, intensywniej, lepiej, połowa sesji i tak nie została jeszcze opublikowana, wysłana do magazynów, więc… będzie się działo. Już w styczniu zaczynamy pewną duuuużą akcję, trzymajcie kciuki i dajcie znać, co u Was, jakie plany na Nowy Rok, co byście chcieli nowego u mnie, co poprawić, zmienić? Na wszystkie Wasze wiadomości staram się od razu odpowiadać i kocham, jak zadajecie pytania! 😀 Pamiętajcie tylko proszę, że nadal nie mogę odpisywać na komentarze na blogu 😉
A teraz czeka mnie udoskonalanie siebie, tworzenie dla Was nowej strony (tak, znowu przeniosę bloga :/ ), wydrukowanie swojego portfolio, porządki na dyskach, kilka szkoleń i dużo, dużo sesji ❤ Wkrótce Warszawa, Berlin, może też się uda zahaczyć o Trójmiasto i Kraków 😉
A teraz łapcie krótki, obiecany filmik. 😉

Karina Pochwała – Finalistka Miss Polski 2015

Miałam dziś odpoczywać od wszystkiego, ale nie do końca mi wyszło… Wychodzi na to, że cierpię na chorobę zwaną pracoholizmem… To niedobrze, ale już zaraz się odłączam na weekend od rzeczywistości (co można robić w wolnym czasie, co by nie obciążało oczu?).

Dzisiaj przedstawię Wam magiczną Karinę, która odwiedziła mnie już jakiś czas temu (bo po na bieżąco uaktualniać sesje?). Jak (chyba) wiecie, niedawno odbyły się wybory na najpiękniejszą Polkę, Karinie zabrakło niewiele do tego tytułu, przebyła ogromnie długą, męcząca, ale i wspaniałą drogę po koronę. Prywatnie, jest osobą niezwykle pozytywną, skromną, ma naprawdę zjawiskową urodę, ale o tym sami się przekonacie zaraz… Malowała cudowna Marta Sztenhauzer-Myszczyszyn ❤
Po sesji z Kariną odbyłam się jeszcze jedna, którą też Wam wkrótce pokażę. Aktualnie daję odpocząć oczom, zbieram się po genialnej sesji, którą źle obrobiłam, pracuję nad stroną, odnawiam kontakty i nawiązuję nowe, abyście od nowego roku mogli wejść ze mną na nowy poziom fotografii. Psychicznie nastawiam się na wyjazd do Warszawy, w trakcie którego robimy duuuuży projekt.
Dużo przemyśleń w głowie, więc zostawiam Was ze zdjęciami.
Modelka:   Karina Pochwała / Finalistka Miss Polski 2015
MUA: 
 MSM
I publikacja na B-authentique ❤ http://www.b-authentique.com/post/135704479203/karina-patrycja-pochwa%C5%82a-by-marta-machejmore

Moje fotograficzno-prywatne Q&A

Hej Kochani.
Wczoraj Mikołajki, zbliża się Nowy Rok, nowe postanowienia, marzenia itd. Też tak macie?
Cóż, u mnie Nowy Rok nie jest deadline’m, a działania podejmuję już teraz. Od pewnego czasu mam swoją magiczną listę 1001 rzeczy w 101 dni i powiem Wam, że coraz więcej rzeczy jest skreślanych!
Ale z racji tego, że zbliża się kolejny 1 stycznia, a ja coraz więcej przeżyłam, pomyślałam, że fajnie byłoby kilka rzeczy podsumować, tych o które często pytacie mnie w trakcie sesji, w wiadomościach itd, powiedzieć Wam co nowego u mnie, bo ostatnimi czasy staram się nieco zmienić styl pracy i publikacji (no właśnie – lepiej czy nie? Wolicie cytaty, czy mini opisy sesji?) 😉

  1. Chyba najczęściej zadawanym pytaniem jest to, od jak dawna fotografuję i jak to się zaczęło. (część odpowiedzi znajdziecie też tutaj: http://www.b-authentique.com/post/128189081403/marta-machej-photographer-interviewmore-a  )
    Zaczęło się dawno, od fotografowania przyrody i wschodów słońca, potem jedna, druga osoba poprosiła mnie o zdjęcia (pierwsza chyba była Gosia). Nigdy nie zapomnę, jak na jednym końskim obozie, dziewczyny zaproponowały, żeby założyła fanpage’a – wiecie, to był ten moment, gdzie wszyscy robili sobie „imię+ nazwisko + photography” i czuli się artystami. Dla świętego spokoju i z ciekawości założyłam…I zdziwiłam się, jak szybko się to rozrosło. Ach… i nigdy nie myślałam o fotografii ludzi..
  2. Ulubiony temat fotografii?
    Kobiety, stanowczo! Kocham patrzeć jak dziewczyny otwierają oczy ze zdziwienia na sesji, że tak wspaniale wychodzą, uwielbiam te wszystkie linie i kształty kobiecego ciała, naturalne emocje, które nam towarzyszą na sesjach, ploty o wszystkim i niczym, pomiędzy ujęciami. Mężczyzn fotografuje się zupełnie inaczej, ciągle się tego uczę. Ale gdzieś w głębi serca, nie powstrzymam się przed robieniem zdjęć magicznym widokom, a przede wszystkim zwierzętom. Praca do kalendarza dla Ostoi to było stanowczo spełnienie marzeń.
  3. Czemu przeprowadziłaś się z Warszawy do Szczecina?
    Nigdy nie planowałam wyprowadzki do Szczecina. W styczniu 2014 (to już tyle czasu?! :O ) były targi nurkowe, tam z przyjaciółmi poznaliśmy Delphinusa, z nimi mieliśmy się szkolić, wyjeżdżać i zrobić divemasterów, a potem pojechać do pracy na Kanary. W maju pojechaliśmy po raz pierwszy, ciągle wyjeżdżałam nurkować, pochłonęli mnie Ci ludzie, nurkowanie. Potem pojawiła się myśl o byciu instruktorem, zbliżał się termin wyjazdu, jeszcze więcej czasu spędzałam w bazie. Miałam wyjechać na 3/6 miesięcy, więc zaczęłam zamykać wszystkie sprawy w Polsce, przeniosłam się do Szczecina, żeby oszczędzić na dojazdach. Nie wiedząc kiedy zakochałam się w Łukaszu….
    Na Kanary nigdy nie dotarłam. 😉
  4. Ile kosztują u Ciebie zdjęcia? + Czy robisz tfp?
    O tym będzie osobny post, do którego jakoś zabrać się nie mogę, ale do rzeczy… Kocham tfp, nigdy nie zapłaciłam modelce z własnej kieszeni, aby mi zapozowała, ale też na część czekałam po 2 lata, albo czekam nadal, aż będę miała odpowiedni poziom. Gdy od osoby bez doświadczenia, bez agencji, bez pomysłu dostaję takie pytanie… już jest mi to obojętne. Ale tak  – robię tfp, ale coraz rzadziej, na swoich warunkach, gdy ta sesja faktycznie rozbuduje znacząco moje portfolio. A co do ceny sesji… Wszystko zależy od tego, ile rzeczy jest po mojej stronie, ile zdjęć docelowo mamy, ile czasu przewidujemy, generalnie zaczynają się od 400 zł, natomiast o konkrety… trzeba pytać. Ale najlpiej, gdy od razu piszecie – „chciałabym zmysłową sesję, jako prezent dla ukochanego, ale nie mam doświadczenia i chciałabym mieć zapewniony wizaż”, albo „potrzebuję sesji wizerunkowej, 3 zdjęcia..” itd itd 🙂
  5. Największe fotograficzne marzenie?
    Jedno z nich ostatnio spełniłam – kalendarz dla Dzikiej Ostoi – modelki (i model!) + dzikie zwierzęta…. To było coś absolutnie wyjątkowego, bawiłam się ze zwierzakami niesamowicie, nie obyło się bez śmiesznych sytuacji, ale wiem, że te sesje to dopiero początek mojej przygody w tym kierunku i dużo pracy przede mną….
    A kolejne? Jest w kolejce sesja zagraniczna, edytorial w długich sukniach od projektantki, Vogue, sesja z Johnny Deep’em, dużo wielkich marzeń, powoli część z nich spełniam! 😀

Chcecie dowiedzieć się więcej, jakieś pytania, które Was nurtują, a nie było kiedy ich zadać? Dawajcie znać! 🙂 I teraz kilka rzeczy z nowości u mnie:

  • zaczęłam treningi i dietę – co prawda ostatnio stres i zmęczenie, i wszystko inne pokazało, że silna wola nie jest tak silna i dietę złamałam, ale spokojnie spokojnie – mój organizm pokazał, że zdrowe odżywianie to jest to, co mu pasuje (po zjedzeniu dosłownie kilku rzeczy spoza diety od razu słabo się czułam i bolał brzuch), jak tylko dotrwam do końca terminu wyznaczonego sobie z Markiem, to pokażę Wam efekty!!! ❤
  • skończyliśmy Kalendarz!!!! Aktualnie czekamy na projekt od drukarni, dopinamy ostatnie szczególiki, ale… już wreszcie niedługo będziemy mogli pławić się w poczuciu, że zrobiliśmy coś wielkiego i dobrego! Jak tylko dostanę projekty – dowiecie się, gdzie można kupić taki kalendarz dla siebie i od początku wszystko o projekcie zza kulis 😉
  • wyjazd nadal przesuwa się w czasie, z czego bardzo się cieszę, bo mam tu jeszcze duuuuużo do zrobienia. Od stycznia ruszam mocno z nową jakością portfolio, poeksperymentuję z nowymi ludźmi w nowych kategoriach.. Będzie się działo! Pierwsze próby już niedługo! 🙂 Będzie błyskanie, będzie studio, będą projektanci, długie suknie, dymy, brokaty…. dużo w głowie się zmienia i uwierzcie mi – jest na co czekać! 😀
  • Ach, no i 14-16 jestem w Warszawie, bo 15.12 robię (dla mnie) ogromne zlecenie, którego nie mogę się doczekać, ale i nieco stresuję się nim! Trzymajcie kciuki, a zobaczycie coś, czego jeszcze u mnie nie było… 😉
  • Ach, i od 15.12 w Łodzi zawiśnie mój autoportret na wystawie zbiorowej, żałuję, że nie będę mogła być na wernisażu :(((

Chcielibyście poczytać poradniki w stylu „Jak przygotować się do sesji”, „Czego nie mówić przy fotografie?” i temu podobnych rzeczy? Albo moje posty motywacyjne/ ulubioną muzykę do obrabiania zdjęć, czy inspirujące posty, gdzie pokażę Wam perełki moich ukochanych fotografów?
Jeśli macie jakieś pytania – dajcie znać, na komenatarze nadal nie mogę odpowiadać, ale obiecuję odpisać na fb, prywatnie, albo przy okazji kolejnego postu 😉

A taki oto portrecik ostatnio strzelił mi Robert Tarczyński

 

Marta – Neva

Są takie osoby, które gdy zobaczysz je po raz pierwszy u kogoś na zdjęciu, mówisz sobie… to niemożliwe, one nie istnieją naprawdę! Tak miałam właśnie z Martą… Ale że byłam wtedy nowa w Szczecinie, uznałam, że napiszę, a co! Moje zdziwienie, gdy Marta odpisała, a jeszcze zgodziła się na sesję… nie do opisania, (przytoczcie sobie w głowie jakąkolwiek Waszą historię tego typu, zrozumiecie). Ale jak to często bywa, zanim się udało zgrać terminy minęło kilka łaaaadnych miesięcy, nie pamiętam ile dokładnie, ale uwierzcie mi – zwątpiłam, że kiedykolwiek się uda i że Marta jeszcze w ogóle będzie chciała ze mną pracować. Potem przy okazji innych sesji Marta została kilka razy przytoczona… w samych superlatywach, napisałam znowu i… udało nam się umówić.
Byłam wtedy w momencie lekkiego wypalenia, wszystkich sesji na jedno kopyto, miałam ochotę na lekkie ujęcia, wakacyjne, żadnego makijażu, stylizacji, po prostu pełen natural.
I tak zrobiłyśmy, przyjechałam rano do Marty domu, w drodze zobaczyłam starą przyczepę „Ej, zawsze chciałam mieć zdjęcia w przyczepie, zapozujesz mi tam?”. I tak dalej już poszło wszystko.
Poza zdjęciami, które autentycznie robiły się same, mimo presji, jaką miałam, że agencja żadnego nie wybierze, spędziłyśmy wspaniały czas. Rozmawiałyśmy o wszystkim, o agencjach, o życiu modelek, które niezmiennie mnie fascynuje…. Dziękuję Ci za to !
Marta w tej chwili podbija Lizbonę, w Polsce jest reprezentowana przez Neva Models, a ja…. nie mogę się doczekać, aby ponownie taką piękność i wspaniałą, ciepłą, skromną osobę spotkać i mieć przed obiektywem.
Choć sesja czekała dłuugo na swoją kolej, to myślę, że idealnie pasuje na tę jesienną pogodę, którą mamy za oknem 🙂 Ach, czy wspomniałam już, że zdjęcia są prosto z puszki? 😉

I mały bonus dla wytrwałych 😉

Kocia historia

Ostatnio jakoś brak weny, więc będzie krótko, zwięźle, niekoniecznie na temat.
Z Emilią nie mogłyśmy się zebrać i zgadać (mam wrażenie, że mam tak z połową moich modelek), ale gdy już wreszcie się złapałyśmy… No właśnie.
Zacznijmy od początku, że Emilia to nie osoba, która pozuje od wczoraj i to dla fotoziuta, ale jest doświadczona, wielu już miało okazję fotografować, a portfolio robi ogromne wrażenie…
Zawsze przy takich osobach się stresuję – że się nie zgadamy, że zdjęcia wyjdą słabo, że wyjdzie mój brak profesjonalizmu…
Od progu przywitała mnie uśmiechnięta piękność, poczęstowała kawą, wymieniłyśmy kilka słów, udając, że wcale narzeczonemu nie przeszkadzamy i… już wiedziałam, że będzie dobrze!
Od początku było tak jak kocham – na luzie, genialne przygotowanie, głowa z pomysłami i… pełen spontan, wyszłyśmy na dwór, gdzie spotkałyśmy cudownego kota, potem bielizna w pokoju, kolejna wizja i zmiana stylizacji….

O tym, jak się bawiłyśmy i jak piękną (z obłędną figurą!!!) osobą jest Emilia niech opowiadają zdjęcia… A wkrótce zobaczycie naszą nową, konkursową sesję… ❤

Mod. Emilia Morgaś

Zamknięta w galerii

Nie pamiętam już dokładnie, jak to było z Natalią, czy ja napisałam pierwsza, czy ona, ale… zgadałyśmy się. Piękna twarz, świetne, bardzo naturalne kobiece ciało, rozmarzone oczy i coś jakby z dawnych lat w rysach twarzy.
Miało być tajemniczo, zmysłowo, bardzo kobieco.
Na miejsce wybrałyśmy Galerię K4, o której można było poczytać tutaj: http://martamachej.blogspot.com/2015/08/k4.html
Makijażem zajęła się świetna Joanna Manicka, z którą nie raz dane było mi pracować.

Natalia to niezwykle sympatyczna, inteligenta osoba, z którą doskonale mi się pracowało, a większość zdjęć została wrzucona w stanie surowym, już mamy w głowie kolejny projekt, o którym pomyślałyśmy zupełnie niezależnie od siebie!!!
Raz jeszcze dziękuję za udostępnienie nam magicznego miejsca, jakim jest K4, dla wszystkich, którzy też chcą się w nim zakochać – pisać, dzwonić, przychodzić i robić sesje!!! Wszelkie szczegóły u mnie, w K4, albo przez wiadomości na fanpage’u 😉
A tymczasem zostawiam Was z przepiękną Natalią, jak Wam się podoba sesja? 😀

Pocztówki z Warszawy

Ta sesja na publikację i ostateczne obrobienie czekała aż 2 miesiące. Wszystko przez moją modelkę – jest zbyt piękna i za dobrze pozuje, więc nie mogłam się zdecydować, które ujęcia wybrać. 😉
Miejsce chyba każdemu (szczególnie Warszawiakowi) znane, w którym już miałam okazję kilka sesji wykonać, jednak za każdym razem odkrywam w nim zupełnie nowe aspekty.

Nie będę się specjalnie mocno rozwodzić nad sesją, bo było szybko, gorąco, pozytywnie, a do tego ja jestem zachwycona pracą z Marią, na którą też musiałam długo czekać, gdyż jakoś nie było wcześniej okazji się spotkać. Ogromne podziękowania dla naszego blendera!!! :*

Mod. Maria Denysenko
Asysta: Marek Chmielewski
Fot. Marta Machej

Milena Marcinowska

Długo nic nie pisałam, bo jak tylko siadałam, odchodziła mi kompletnie wena.
Właściwie to tez o czym innym chciałam pisać (Projekt Foka, wyprawa w Tatry i o tym, że trzeba dorosnąć do bielizny), ale sesja z Mileną czekała na mnie 1.5 miesiąca, bo nie mogłyśmy się zdecydować, które zdjęcia są naj… Od tego czasu niewiele się zmieniło, uważam, że to jedna z moich najlepszych sesji, zarówno pod względem efektów, jak i doskonałej atmosfery….
Z Mileną spotkałyśmy się u niej w domu, ja byłam już wykończona po poprzednich sesjach, ale… dałyśmy radę! Malowałam ja, pomysły pojawiały się zupełnie spontanicznie, pewnych rzeczy nie planowała żadna z nas, ale jako że zaraz jadę na weekend bez aparatu, to zostawiam Was ze zjawiskową Mileną (która, nota bene, zapowiada się być najlepszym szefem kuchni na świecie), a sama lecę się pakować.
Nasza sesja została dostrzeżona przez B-Authentique, możecie zobaczyć tutaj całość : http://www.b-authentique.com/post/128189325683/marta-machej-photographermore-a-nice