Testy Wiktoria

Jakiś czas temu dostałam na Wiktorię namiar od bookera, spotkałyśmy się na króciutką chwilę, ale było bardzo intensywnie, ja jestem w jej urodzie zupełnie zakochana!

Single Styl

Dawno mnie tu nie było, zbyt dawno.
Na dysku leży mnóstwo sesji, które tylko czekają, aby wreszcie się Wam zaprezentować. Jedną z nich, jest właśnie sesja, którą stworzyłyśmy we współpracy z obłędnym sklepem: Single Styl. ❤
Odkąd po raz pierwszy zobaczyłam te kreacje, marzyłam, aby kiedyś móc w nie ubrać  modelki. Choć sesję zaplanowałyśmy zupełnie inaczej, jestem zakochana w efektach. Pozwoliłyśmy sobie na coś, czego generalnie u mnie nie zobaczycie – artystyczne makijaże. Stworzyła je genialna Agwer Make Up , a jako że u niej także zawsze zobaczycie naturalne, świetnie dopasowane makijaże i efektowne wieczorowe looki, było to coś dla nas zupełnie nowego!
Pozowały dwie zupełnie różne modelki – Michalina i Alicja, z którymi kocham pracować! ❤ A pomagała Evelyn’s Dresses.
To były moje pierwsze zabawy z lampami, w bardzo wymagającym wnętrzu, ale mimo że jedna z lamp całą sesję była wyłączona (sprawdzajcie proszę, czy włączyliście odbiorniki, zamiast irytować się całą sesję, że nie umiecie czegoś oświetlić), mimo, że wnętrze wyglądało zupełnie inaczej, niż zaplanowałyśmy, uwielbiam tę sesję i wiem, że wkrótce powtórzymy naszą współpracę w zupełnie innych okolicznościach!
Dziękuję dziewczyny!

Wine session

Kochani, ostatnio u mnie się dzieje ogrom rzeczy, z racji tego, że staram się oddawać wszystkie sesje na czas, pojawiać się na umówionych spotkaniach, a do tego jeszcze spać po nocach, moje szumnie zwane social media przeżywają może nieco spadek aktywności, ale nie martwcie się, wkrótce plan pracy się unormuje, a wtedy już się nie odpędzicie od zaległości w pokazywaniu! 😉
Nowe edytoriale, testy, lookbooki, wyjazd do Wenecji, wszystko okraszone ogromem pozytywnej energii, to wszystko już zaraz zaraz, a tymczasem chciałabym Wam pokazać pewną historię, która miała miejsce chłodnego wieczoru, przy winie, dobrej muzyce, z obłędną kobietą.
Przedstawiam Wam „Wine Session”, koniecznie z muzyką:

Ola Szkołda

Kochani, przyszedł czas, żeby Wam pokazać jedną z najbardziej wyjątkowych sesji, które miałam w zeszłym roku. Poznajcie wspaniałą Olę, która ma zaledwie 11 lat, ale czekam na jej wielką, światową karierę. O tym, że ma nieziemską, anielską urodę, to nikomu chyba nie muszę mówić, ale chciałabym powiedzieć co nieco o tym, jak wyjątkową jest osobą.
Cierpliwa, kochająca pozowanie, zero marudzenia, pełen profesjonalizm mimo tak młodego wieku. Doskonale odnajduje się przed obiektywem,  jest w tym wszystkim tak naturalna, uśmiechnięta, ja się zakochałam bez pamięci!
Ta cudowna piękność pozowała dzielnie w zimnie (na dworze było koło 0 stopni!), a także w BUWie, który jest nową siedzibą Aqademii, której serdecznie dziękujemy za udostępnienie miejsca i cudowne stylizacje, jak również butikowi  La Dolly, dzięki któremu możecie podziwiać nasze 2 pierwsze stylizacje!
To był wyjątkowy dzień, bardzo pracowity i pełen cudownej dziecięcej witalności, uśmiechu, ale i pracy z prawdziwą, profesjonalną i doświadczoną już modelką. Uwielbiam, podziwiam i nie mogę się doczekać naszej kolejnej sesji, która ma szansę odbyć się już niedługo wraz z drugą równie piękną modelką, o której więcej napiszę, już bardzo niedługo! ❤
Jak Wam się podoba efekt naszej pracy? 🙂

 

Złotowłosa Bibliotekarka

Jak część z Was już może wie, miałam po raz drugi ogromną przyjemność i zaszczyt wykonać edytorial dla magazynu MM Trendy. Historia tej sesji nie jest aż tak długa i skomplikowana, żebym nie mogła jej przybliżyć, ale wszystko sprowadza się do tego, że postanowiłyśmy pokazać Książnicę Pomorską z nieco innej strony. A właściwie Książnica posłużyła nam jako tło do historii o niezwykle pięknej, zmysłowej bibliotekarce. Co dokładnie robiła ona o poranku w bieliźnie między starymi księgami, nikt do końca nie wie, ale liczy się, że mogłam Wam choć małą część tej historii pokazać.

W rolę zmysłowej muzy, postaci z romansów i poematów wcieliła się przepiękna Michalina Cysarz.
O podkreślenie jej cudnych oczu i rysów twarzy zadbała Gabriela Lupa.
Ubierała i rozbierała Ewelina Maciocha-Pławska, znana Wam jako Evelyn’s Dresses.
A nad całością czuwała wspaniała Agata Maksymiuk.

Raz jeszcze dziękujemy za tak magiczne miejsce, a wszystkich czytelników zapraszamy do odkrycia miłości do literatury pięknej na nowo.

A tutaj możecie zobaczyć najnowszy numer MM Trendy: https://issuu.com/tomkuc/docs/mm_trendy_styczen  ❤

Podsumowanie 2016

Marta Machej Portfolio

Marta Machej Portfolio

Kochani, nadszedł czas, aby podsumować zeszły rok. Wybaczcie, że nie było to 1.01.2017, ale spędzałam tydzień wśród znajomych w obłędnie pięknych górach. 😉

Ten rok był wyjątkowy, naprawdę lepszy niż poprzedni. Dzięki wsparciu mego ukochanego, osiągnęłam więcej, niż mogła sobie wyobrazić. Poznałam cudownych ludzi, wyjątkowe modelki, wizażystów, stylistów i fotografów. Osoby, które inspirowały, pobudzały do działania, albo i załamywały się w połowie swojej drogi i nie miały sił iść dalej, więc wszyscy razem pomagaliśmy im znaleźć siebie i inspirację do działania. Dla mnie był to też rok ciężkich decyzji, trudnych wyborów, wielkich zmian,  pięknych wspomnień i ogromnego rozwoju. Przede wszystkim był bardzo długi, niezwykle intensywny, którego początku już prawie nie pamiętam, bo był tak dawno temu.

To był też rok, kiedy zajęłam się fotografia na poważnie.

Właściwie nadal ciężko mi zebrać wszystko w jedną, sensowną całość, bo działo się ogromnie dużo. Nie podam Wam dokładnej ilości sesji, bo jej nie znam, ale uwierzcie mi, był tego ogrom (na potrzeby tego postu około 150), to dzięki temu z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zrobiłam wielkie postępy. Zaczynałam ten rok ze znacznie mniejszą wiedzą na tematy typu prowadzenie biznesu, kreowanie wizerunku w social media, zdobywania publikacji, poznawania ludzi i samej fotografii w sobie. Udało mi się nawiązać wyjątkowe współprace, pracowałam z najlepszymi polskimi agencjami oraz jedną berlińską, wykonałam lookbook cudownej marki – Aim High Store, udało mi się dojść do momentu, gdzie jestem regularnie publikowana w drukowanych magazynach – Hot Magazine i MM Trendy – kocham Was i dziękuję za zaufanie, jakim mnie darzycie! Co więcej, nawet miałam swoje okładki – Hot Magazine ukłon w Waszą stronę raz jeszcze. Ale to nie wszystko, bo przecież w tym roku udało się zdobyć także sporo publikacji zagranicznych (choć jednym z postanowień jest zacząć wysyłać sesje redaktorom regularnie): B Authentique, Scorpio Jin, Erotic Factory, Minc Magazine, Fashionably Male, dziękuję! Moje zdjęcie wisiało też w kilku miejscach w Szczecinie na ogromnym billboardzie, zrobiłam kilka sesji wizerunkowych, a nawet byłam częścią wystawy w Nowym Jorku na Times Square, słowem działo się dużo!  Mam swoje ukochane kadry tego roku, wiele nieopublikowanych, bo zawsze brakło czasu na regularne publikowanie (postanowienie nr.2 pisac regularnie bloga). Wzięłam udział w plenerach fotograficznych i zorganizowałam z Łukaszem nasz własny -Plener Serduszko, który był wyjątkowym czasem i nasłuchałam się o nim tyyyyle miłych słów, że do dziś ciężko mi w to uwierzyć! Dziękuję każdemu z Was, że stworzyliście wydarzenie, które część z Was nazwało najlepszym plenerem tego roku! :O
Zaczęłam tworzyć edytoriale, takie z prawdziwego zdarzenia, z całą ekipą, z cudownymi stylistami (Evelyn’s Dresses, Magda Olesiewicz, Ola Chruścielewska, Kamil Stasiak, MashMishStyle, Sonia Szpakowska!), projektantami (Single Styl, Mi Levinska, Dominika Matejczuk i wspaniałe butiki, z którymi pracowaliśmy, to o Was), wizażystkami (wybaczcie, że każdej nie przytoczę tutaj, choć każda stworzyła wyjątkowe cuda, ale Agwer, Kasia Bogucka, Marlena Brojke, zawsze mogę na Was liczyć, dziękuję!) i fryzjerami (Rafał Tasarz, wyjątkowy ukłon w Twoją stronę!). Czasem bywało robione wszystko w wielkim pośpiechu, czasem mieliśmy całe dnie, ale zawsze była zabawa, pasja robienia czegoś nowego, było wspaniale!
Przekraczałam swoje własne granice, także kreatywności, robiąc sesje, które nijak nie wpisywały się w kanon tego, co robiłam do tej pory, a otwierające mi oczy ze zdumienia, że coś tak dziwnego podoba mi się aż tak. Kocham nowe, kocham nieoczywiste, ale przede wszystkim to najbardziej naturalne.
Nie ma żadnej sesji, którą bym źle wspominała, każda sesja była nową, wyjątkową osobą, z jednymi pracowało się  obłędnie dobrze, z innymi po prostu świetnie, ale z każdej wynosiłam coś nowego. To był rok robienia tego, co chciałam, o czym marzyłam, próbowania nowych kadrów, dziwnych stylizacji, albo balansowanie na granicy dobrego smaku i ogólnie przyjętych norm moralnych (Dawid Hemke, Createyourlifestyle7 i Martynika, to głównie o Was 😉 )! Zabawa z lampami, która powoli zaczyna wywracać moje fotograficzne życie do góry nogami ( Asida i Radek – to dzięki Wam się to zaczęło – dziękuję!). Był też nowy sprzęt, wymarzony, wypracowany, bez którego nie wyobrażam sobie dzisiaj pracy, a który pozwolił zacząć coś zupełnie nowego, czyli filmy ( obiecuję, że 2017 przyniesie w tym zakresie duuuużo nowości).

Były chwile zwątpienia, dużo łez i dołków, ale na szczęście mam wokół siebie takie osoby, które zawsze wtedy dawały kopa w tyłek, przytulały i pokazywały, ile już osiągnęłam i że na pewne rzeczy muszę poczekać, a inne zacząć zauważać i wreszcie zacząć doceniać samą siebie. Dużo spraw w mojej głowie, podejściu do spraw prywatnych i zawodowych się zmieniło, ułożyło.

Był to też rok spełniania wielu marzeń, poczynając od pracy z osobami, o których marzyłam lata, poprzez nie do końca regularne, ale stałe wykreślanie punktów z mojej listy marzeń (bucket list). Odnośnie spełniania marzeń, pozytywnego myślenia, nie mogę nie wspomnieć o przygodzie z Ambasadą Inspiracji, dzięki której miałam swoje biuro na 3 miesiące, a także poznałam wyjątkową organizatorkę i swoją imienniczkę, które znam bardzo krótko, ale wiem, że to początek wyjątkowej przygody i znajomości.

Bardzo dużo podróżowaliśmy, po Polsce, po Europie, po świecie, właściwie myślę, że wszystkimi środkami transportu i na nóżkach zrobiliśmy coś około 60.000 km, głównie były spontaniczne wyjazdy – Mauritius, Rzym, Bruksela, Berlin, Rugia, polskie morze, góry, Warszawa i wszystkie kierunki, na które akurat była chęć. Był moment, gdy w aucie spędzaliśmy znacznie więcej czasu niż w domu, i powiem Wam, kocham każdy przejechany kilometr.  Odwiedziliśmy miejsca, o których marzyłam, poznałam takie, których nie spodziewałam się zobaczyć i byliśmy tam, gdzie znamy każdy kąt na pamięć. Ale każdy wyjazd na nowo inspirował, pomógł odnaleźć chęci do działania i zostawił słodkie wspomnienia – piliśmy wino w każdym zabytku Rzymu, lecieliśmy o wschodzie słońca, zrywaliśmy polskie jabłka 30 grudnia, spacerowaliśmy po plażach i kąpaliśmy się pod wodospadem w ulewie.

Odkryłam pewne rzeczy, które, gdy sobie ułożysz w głowie, zmieniają wszystko, na przykład to, że możesz wszystko. Skontaktować się z każdym i odwiedzić dowolne miejsce na świecie, starczy coś zrobić, spytać, napisać, zadzwonić. Dzięki ogromnej siatce kontaktów, którą sobie sama wyrobiłam, byłam w stanie pomóc wielu osobom, polecić wiele osób, poznać obcych, którzy zaczęli potem tworzyć cudowne projekty, nie zliczę też razy, kiedy to Wy mi pomagaliście, zaczynając od wizażystki na sesję, podanie namiarów na fotografa dysponującego lampami, czy nawet organizacją motocyklu pod koniec grudnia na 5 minut zdjęć. Wiem, że mogę z Wami i dzięki Wam robić wszystko, to wyjątkowe uczucie.

Podsumowując, pozytywne nastawienie, miłość do tego, co robię, ukochany i cudowni przyjaciele zaowocowali setkami nowych osób, z którymi przegadałam godziny i stworzyłam cudne sesje, spełnianiem marzeń, otwieraniem się kolejnych możliwości na 2017 rok.  Dla mnie był wyjątkowy rok, jeśli mogę sobie i Wam czegoś życzyć – oby ten rok był jeszcze lepszy niż poprzedni. Dziękuję Wam wszystkim, którzy pojawiliście się w moim życiu, nie mogę sobie wyobrazić, aby mogłoby być lepiej, ale życie mnie lubi pozytywnie zaskakiwać, więc z  pełna wiary w to, że dobro zawsze wraca, mogę powiedzieć – 2017 jestem na Ciebie gotowa, wiem, że będziesz wspaniały!

Edytorial Hot Magazine

Kochani, z racji tego, że dużo nowości czeka, a wyjazd na Mauritius mocno ograniczył moje możliwości edytowania czegokolwiek w Internetach, chciałabym Wam przypomnieć edytorial dla Hot Magazine Szczecin, który przygotowałyśmy dla Was w zeszłym miesiącu.

Tym razem naszym tematem przewodnim było szeroko rozumiane retro, jako że działałyśmy w obłędnym szczecińskim loklalu – Prywatka na Deptaku Bogusława!

Ekipa była naprawdę doskonała. Pozowały nam przepiękne Magdalena Sadowska i Michalina Gabryelska, które pomalowała :   Laura Wojtyś Visage, a fryzury wykonała :  Emilia Wojnicka
Jeśli chodzi o stylizacje, zadbała o nie najlepsza na świecie Evelyn’s Dresses, razem z producentką sesji –  Magda Oleśniewicz.
Malowałyśmy i przygotowywałyśmy fryzury w Domku Grabarza, mimo niewyspania, z kubkami kaw w rękach, z kotełem na kolanach. I choć dojazd na miejsce sesji został okupiony stratami w postaci blendy i żarówki, było warto!
Miejsce nas zupełnie oczarowało i każda żałowała, że nie mamy więcej czasu, aby wykorzystać każdy zakamarek. Płyty winylowe, kultowe kule dyskotekowe, old-schoolowe toaletki i fotele, przepięknie obite kanapy… marzenie każdego fotografa. W tych warunkach,  w błyskawicznym tempie zaczęła się prawdziwa zabawa – przebieranie, zmiany świateł, pozy, aranżacje wnętrz, dziewczyny wczuły się i w gorączkę sobotniej nocy, tańcząc na parkiecie, a także w zmysłowe pozy dam z wyższych sfer.
Jak Wam się podoba nasza sesja? 🙂
Całość ( i jeszcze więcej zdjęć z backstage) możecie oczywiście zobaczyć na oficjalnej stronie Hot Magazine Szczecin.

Serduszko

Vogue Marta Machej

Długo wahałam się z opublikowaniem tej sesji, bo każde zdjęcie, które ujrzało światło dzienne, prędzej czy później zostawało usuwane i banowane. I w sumie nikt nie wie dlaczego. 😉

Ale naprawdę chcę Wam pokazać tę historię: romantyczną, naturalną, prawdziwą i piękną.
Inspirowana filmem „Antychryst” (choć wiele osób porównywało do „Pachnidła”).

Chciałabym Wam coś więcej napisać, opowiedzieć, ale chyba nie trzeba do niej nic dodawać…
Dziękuję najwspanialszym Dawidowi Hemke i Createyourlifestyle7 za tak piękne przedstawienie wszystkich emocji, a oczywiście całość powstała spontanicznie na Plenerze Serduszko 🙂

Zmysłowa sesja na wrzosowiskach.

Wrześniowa sesja we wrzosach Marta Machej i przepiękna Aleksandra Anielsko

Wrześniowa sesja we wrzosach Marta Machej i przepiękna Aleksandra Anielsko

Witajcie Kochani!
Kto był jest na bieżąco na moim facebooku i instagramie, ten widział już zapowiedź naszej wrześniowej sesji na Wrzosowiskach Kłomińskich. O tym miejscu marzyłam już 2 lata, ale w zeszłym roku spóźniłam się i kiedy wreszcie znalazłam czas, wrzosy już przekwitły. Tym razem nie mogłam sobie darować i porwałam 3 modelki ze Szczecina, abyśmy spełniły nasze wrzosowe marzenia. Na pierwszy ogień poszła przepiękna Aleksandra Anielsko, z którą już miałam przyjemność współpracować wcześniej.
Pogoda, o którą tak mocno się martwiliśmy (rano w Drawsku padało), okazała się łaskawa i całą sesję przygrzewało słoneczko, na szczęście mój Łukasz i przyjaciel Paweł dzielnie asystowali, trzymając blendy, zasłaniając światło, a przede wszystkim dowożąc nas wszystkie na miejsce, po dziurach, wertepach i bezdrożach.
Był ogrom śmiechu, zabawy, był ofiary w poranionych stopach Oli, był pośpiech, aby zdążyć na czas do Szczecina, słowem…. było wspaniale!
Makijaż Oli to jej własna zasługa, natomiast druga stylizacja to w pełni zasługa najlepszej na świecie stylistki – Evelyn’s Dresses! ❤
Nie mogę się doczekać, aby pokazać Wam nieco bardziej bajkową odsłonę wrzosową – czyli cudowną elfkę Vilmarouge.

I jeśli ktoś jeszcze się łudzi, że na naszych sesjach jest nudno – łapcie kilka kadrów z backstage’a! ❤

Veronica Gemini by Marta Machej

Marta Machej

Marta Machej

Sesja, która czekała długo na swoją kolej. Za długo…  Niestety już mam tak czasami, że gdy jestem naprawdę zakochana w jakiejś sesji, nie mogę zupełnie się zdecydować, które ujęcia wybrać, jak obrobić, aż w końcu dochodzę do momentu, gdy mijają 2 miesiące i jest mi wstyd, że takiej piękności Wam nie pokazałam….
Skoro o tej piękności mowa, pozowała magiczna Veronica Gemini, którą zachwycam się już od kilku lat. Nigdy jakoś niestety nie było nam do siebie po drodze, zawsze się rozmijałyśmy, aż w końcu udało się spotkać na Bursztynowym Plenerze Fotograficznym. Do dzisiaj nie ogarnęłam się ze zdjęciami stamtąd, bo choroba, bo płatne zlecenia, bo brak czasu wolnego, ale obiecuję nadrobić w tym tygodniu, bo działy się tam cuda.
Z Weroniką okazało się, że mamy praktycznie identyczne myślenie, jeśli chodzi o sesję – chciałyśmy naturalne, proste portrety, albo lekkie fashion. Każdego wieczoru zupełnie spontanicznie szłyśmy na sesję o zachodzie słońca. Kochani, to była jedna z moich najlepszych sesji! Nie dość, że  Kornel pożyczył mi swój aparat z moim wymarzonym szkłem, to jeszcze przepiękna Weronika, delikatnie umalowana przez Sandrę, łąka, światło przebijające się przez odległe drzewa. Co prawda nadal mam kilka ujęć, które siedzą nieopublikowane z tej sesji, ale obawiam się, że w końcu i nimi się pochwalę.
Jedyne co mi pozostaje, to podziękować wszystkim osobom, które były zaangażowane, za cierpliwość, za śmiech (z backstage’m Natalii Czarnackiej!), za spełnienie moich marzeń!
Do oglądania koniecznie polecam posłuchać dzieła Hansa Zimmera ( w oryginale ten utwór brzmi jeszcze lepiej!): https://www.youtube.com/watch?v=nRY1N5yhL-U